PUBLICYSTYKA – Przyćmiony urok kandelabra. Rozważania o czarnej magii, archetypie Gorgony i pogańskich źródłach chrześcijaństwa na marginesie „Malpertuisa”

Francisco Goya, Gdy rozum śpi, budzą się demony, między 1797 a 1798 rokiem

Dawno, dawno temu, jak powiadają,
żył pewien niebezpieczny i dziki gatunek potworów,
który najczęściej i przede wszystkim
pojawiał się w niezamieszkałych regionach.

Dion z Prusy

Kuszenie kobiety-demona

Według Greków bóstwa chtoniczne zamieszkiwały ciemność i okresowo nawiedzały ludzką psychikę. Co ciekawe, w grece słowo “σπλάγχνα – splanchna”, oznaczało zarówno łono, jak i umysł. Jeśli pociągniemy dalej te skojarzenia, to czy Matka Ziemia nie jest symbolem płodności i domem duszy po śmierci ciała? Krew w zależności od kontekstu, zaś symbolem nieczystości? Cieczą obdarzoną magiczną mocą? Wprost idealny grunt pod solidny horror.

“Kobiece splanchna oczywiście napełniają się ciemnym płynem (krew w języku greckim jest zwykle określana słowem, które tłumaczymy jako »czarny«) uważa się też powszechnie, że kobiety mogą być łatwiej opanowane przez demoniczną namiętność”[1].

Gustave Dore, A succubus visits the dreamer

Te motywy podjął belgijski pisarz grozy Jean Ray w powieści-labiryncie Malpertuis z 1943 roku[2]. Prócz dostarczania czytelnikowi nie lada rozrywki, książka jest bogatym źródłem rozważań nad psychoanalizą, okultyzmem, religią i teorią światów równoległych. Autor czyni grecką Gorgonę praprzyczyną załamania się mieszczańskiej obyczajności. Skrępowane społecznymi normami namiętności, cienie podświadomości wypartych bogów, muszą dać upust swej prawdziwej naturze. Ta prosta, ale jakże atrakcyjna w formie, konstatacja zdaje się być głównym przesłaniem Malpertuisa. Namiętności bowiem, „irracjonalne i zwierzęce, mamiąc obietnicami przyjemności przezwyciężają głupców i doprowadzają ich do żałosnego końca”[3].

Edward Kelly, a Magician. in the Act of invoking the Spirit of a Deceased Person, 1897

Testament Wuja Kasawiusza

Człowiek, który wstąpił w misterium śmierci,
a nie powierzył ludziom tajemnicy żywota swego,
oszukał tym samym i śmierć, i życie.

Stephane Zannovitch (Malpertuis)

Jean Ray (właściwie Raymund Joannes de Kremer) stworzył fabułę zakrzywiającą czas współczesny z antycznym. Oto demoniczny Wuj Kasawiusz, człowiek o szemranej przeszłości, który dorobił się ogromnego majątku, gromadzi przy łożu śmierci swych krewnych w gotyckiej posiadłości Malpertuis, by przekazać ustami notariusza Schampa jego ostatnią wolę. A ta jest przedziwna, przyprawiająca o dreszcz grozy. Oto krewni muszą dożywotnio zamieszkać pod jednym dachem, by czekać na śmierć  swych pobratymców.

Spadek w całości przypadnie ostatniej osobie[4] pozostałej przy życiu. Oto jak można się domyślać, rozpocznie się szereg wydarzeń, tj. tajemniczych wypadków, zaginięć, morderstw, zawiązywania sojuszy czy wchodzenia w romanse, typowych dla konwencji horroru, czy wręcz późniejszej – battle royale. Mieszczańska racjonalność musi zmierzyć się ze zjawami, początkowo branymi za iluzję.

„Teoria Edwarda T. Halla świetnie tłumaczy to, co jest rdzeniem nowoczesnych horror stories: konflikt między oficjalnie wyznawaną niewiarą w zjawy (bo to zjawa najczęściej jest w tych opowieściach manifestacją nadprzyrodzonego, które przeraża) a nieświadomym przekonaniem o jej obiektywnym istnieniu. Co w tym konflikcie zwycięża?”[5].

Lub kto? Malpertuis to powieść szkatułkowa. Oznacza to, że na jej fabułę składa się kilka odrębnych opowiadań-manuskryptów. Jego konstrukcja opiera się na labiryncie domysłów i zagadek, narratorów jest zaś pięciu, a każdy z nich pozostawia po sobie zarys dziejów przeklętego domu.

Gorgona – ciemny aspekt kobiecości

Gorgona jest odpowiednikiem łona życia;
jest łonem śmierci albo nocnym słońcem.

Erich Neumann

Jak już napisałam we wstępie, motyw Gorgony przewija się przez całą powieść. Czytając Malpertuisa psychoanalitycznie, moglibyśmy się zastanowić nad archetypem Wielkiej Matki, która pożera własne dzieci (ale też i kochanków). Proces indywiduacji jaźni mógłby się zakończyć wraz z oswojeniem jej groźnej obecności w naszej podświadomości. Cechuje ją najpierw żywiołowość, chęć zagarniania i kumulowania rzeczy w sobie, promieniując zaś na inne byty może doprowadzić u nich do bezwładu. Potem zaś następuje przemiana w pozytywną lub negatywną animę (archetyp kobiecości według Junga).  W czasie tego procesu jednostce grozi utrata podmiotowości i zawładnięcie przez któryś z archetypów. Pozostaje ona w mocy ślepego instynktu. Pod wpływem Gorgony pozostają więc wszyscy mieszkańcy przeklętego domu, lecz najsilniejsze zaklęcie rzucone jest na młodego siostrzeńca Wuja Kasawiusza, Jean-Jacquesa (który jest również jednym z narratorów powieści). To on będzie zmuszony do zmierzenia swej młodocianej męskości z dojrzałym i straszliwym obliczem Gorgony.

Kara Dalkey, Euryale, 1988

Wzmianki o Siostrach Gorgonach, czyli Steno, Euriale i Meduzie można znaleźć u Hezjoda, Homera, czy Owidiusza. Niegdyś piękne, zostały przemienione przez bogów w potwory o wężowych włosach. Ich spojrzenie zaś zamieniało ofiarę w kamień. Pełne gniewu, są boginiami Zemsty. Obdarzone potwornym wrzaskiem. Co ciekawe, motyw Euriale jako potężnej karty Przeznaczenia (władającej losem śmiertelników i bogów niczym Mojra) znajdziemy w uniwersum Dungeons & Dragons  Gary’ego Gygaxa. Talia Wielu Rzeczy (Deck of Many Things) została wydana w 1975 roku jako dodatek do suplementu Greyhawk. Jedynie karta Euriale nosi imię własne i wyraża konkretną postać. Nakłada na gracza klątwę oraz dorzuca -2 punkty kary do rzutów obronnych. Tylko Bóg lub magia karty Losy mogą zakończyć tę klątwę[6]. Według mitów, Euriale poprowadziła swoje siostry przeciwko innym siostrom Mojrom. Jako postacie prometejskie, chciały sprzeciwić się woli Przeznaczenia, za co zostały ukarane. Są symbolem boskiej niechęci, gdy coś zakłóca Porządek. W przeciwieństwie jednak do Meduzy, starsze siostry zyskały nieśmiertelność. Znaczy to więc, że magia może obejść przeznaczenie, ale to nie oznacza, że można przewidzieć, czy zrobi to w sposób zgodny z ostatecznymi pragnieniami Mojry”[7].

Frederick Sandys, Medusa, 1875

Grymuar – bardzo stara księga wiedzy magicznej

Relacja grymuarów, czyli tajemnych ksiąg magicznych, z chrześcijaństwem zawiązała się niejako od początku istnienia tej religii. Chrześcijaństwo zdominowało stare wierzenia, niekiedy zhybrydyzowało z nimi, zwalczało też sprzeciw wobec siebie, spychając energię buntu w silnie zarysowany mrok. De Kremer, pod wpływem odkryć fizyki kwantowej, postawił tezę (upraszczając), że Człowiek siłą umysłu i intencji jest w stanie powoływać do życia Bogów. Siła Boga zaś czerpana jest z wiary swoich wyznawców. Wyobraźmy sobie zatem scenariusz, w którym chrześcijaństwo nie stałoby się historycznie jedną z dominujących religii świata.

Jeden z najstarszych żydowskich grymuarów Sepher Toldos Jeschu (kroniki Jezusa)[8], opowiada alternatywną historię katolickiego Boga. Kpi on z cudownych narodzin Chrystusa, podważa wiarę w jego życie w cnocie. Yeshu miał być też dzieckiem nieślubnym, który praktykował czarną magię. Być może zaskakujące jest, że zamiast  przeczyć cudom, które Nowy Testament przypisuje Jezusowi Chrystusowi, Toledot Yeshu wręcz potęguje te przypowieści. Różnica polega jednak na tym, że w tym dialogu jego „moce” przypisywane są bluźnierczej magii, a autorzy Nowego Testamentu przedstawiają te wydarzenia jako dowód Boskiego błogosławieństwa. W Malpertuisie również pojawia się wątek katolickiego kapłana Doucedame’a, który uprawia czarną magię i służy Kasawiuszowi, ściągając z całego świata tajemniczymi zaklęciami niezwykłe eksponaty do jego mrocznego gabinetu osobliwości:

„Po chwili Anacharsis spostrzegł, jak zbliża się ku niemu jakiś opasły jegomość, o łuszczącej się twarzy i zezującym, złośliwym spojrzeniu, który w charakterze powitania pokazał mu język. Osobnik ten, którego zwano Doucedame natychmiast przemówił mową wyspiarzy pobliskiego archipelagu, będącą językiem rozbitka” (Malpertuis, s. 17).

Historia zna też przypadki czarodziejów-konwertytów, którym udało się dostąpić zaszczytu zostania świętym, jak np. św. Cyprian z Antiochii:


„Był pogańskim magiem, starannie wykształconym i leczącym za pomocą demonów. Próbował uwieść św. Justynę, dziewicę poświęconą Panu Bogu, trzykrotnie wysyłając do niej diabła, który przybierał różne postacie, ale za każdym razem musiał ulec znakowi krzyża, jaki kreśliła na jego czole św. Justyna. Zrozpaczony Cyprian sam wykonał znak krzyża i tym samym został uwolniony od demonów. Przyjął chrzest, został diakonem, księdzem i w końcu biskupem Antiochii”[9].

Jednak najsłynniejszym „kapłanem-magiem” jest św. Albert Wielki, który w 1651 roku napisał grymuar Les admirables Secrets du Grand Albert. Wielki Albert był jednym z najlepiej wykształconych ludzi epoki i zgłębiał tajniki sztuk wyzwolonych. Interesował się naparami, ziołolecznictwem, filozofią i teologią, które z niezrównaną siłą połączył w swym traktacie o magii.

Pochodzenie Malpertuisa

Od fr. mal (zły) i perthuis

(wąskie przejście, otwór)

Malpertuis, s. 54

Motyw przeklętego domu ludzkość zna od zarania dziejów. Jak podaje Marcin Kaleta w tekście Nawiedzone domy w literaturze Starożytnej Grecji (2011), Pliniusz Młodszy żyjący ok. 61-113 r. n.e., w Listach, opisując nawiedzony dom, zaczął od podkreślenia, że jest duży, przestronny, opuszczony i zniszczony. Z kolei dla pierwszej fali powieści gotyckiej (1764-1820) średniowieczne ruiny dawnych zamków, czy opactw, cmentarzy i labiryntów, stawały się idealnym tłem do straszenia. Od drugiej połowy wieku, powieść zaczęła ewoluować w stronę aksjomatu udomowienia. Straszyć zaczęto więc widmami lokalnej kultury (np. nieakceptowanym przez mieszczaństwo homoseksualizmem czy szaleństwem)[10].          

Frits van den Berghe, Malpertuus, 1920

Nie sposób też pominąć horroru lovecraftowskiego, który stoi u źródeł Malpertuisa. Wyznacza go suspens, czytelnikowi podsuwane są rozwiązanie i odpowiedzi, które sam może w trakcie rozwoju fabuły rozwikłać. Howard Lovecraft stworzył też całe uniwersum Cthulhu, stanowiące trzon współczesnego weird fiction. Jak przytacza w posłowiu tłumacz Malpertuisa, Jakub Polaszczyk – sam Jean Ray, udzielając wywiadu Van Herpowi, uchylił rąbka tajemnicy o powieści:

„Praca nad powieścią trwała przez długie lata, dziesięć, może nawet dwanaście lat. Pisałem, a potem część zapisanych kartek wyrzucałem albo paliłem. A do tego, co zostało, zabrałem się z nożyczkami i klejem. To prawdziwy kostium arlekina” (s. 261).

Jeśli więc Malpertuis to powieść-arlekin, to cóż może to znaczyć? Arlekin był bowiem postacią-sługą, przewrotnym i wiecznie zakochanym, stanowiącym centrum komedii dell’arte. Przywdziewał smutną bladą maskę i kolorowy kombinezon w romby. Jak wiemy i u Bułhakowa Behemot również skrywał powagę. Tak więc jak podpowiada sam tłumacz, bezpośrednia nazwa powieści wywodzi się z obrazu przyjaciela Jean Raya, Fritsa van den Berghe’a (1883-1939), który przedstawił dwoje artystów siedzących przy stole. Pracę zatytułował Malpertuus

Gdybyśmy więc mieli podsumować dotychczasowe rozważania nad Malpertuisem, to jest to psychoanalityczna jazda po najmroczniejszych zakamarkach naszej psychiki. Z racji upływu czasu, być może nie straszy tak jak dawniej. Zostawia jednak po sobie pewien niepokojący ślad. Czy chrześcijaństwo rzeczywiście będzie triumfować; przynajmniej do końca naszego życia na Ziemi? Czy pół-martwi Bogowie powstaną na nowo w naszych umysłach, gdy zjawi się Prorok wieszczący ich Nadejście? Wobec tego, czy zda się na coś nasz rachunek sumienia, gdy radykalnie zmienią się reguły gry?


[1] Ruth Padel za: Katarzyną Wójcik-Owczarek, Demony kobiece w sztuce bizantyjskiej, rozprawa doktorska, Katowice 2015, s. 26.

[2] Malpertuis doczekał się polskiego wydania w 2021 roku. Przełożył go z francuskiego Jakub Polaszczyk dla Wydawnictwa Ha!art.

[3] Katarzyna Wójcik-Owczarek, op.cit., s. 39.

[4] Bądź kobiety i mężczyzny zobowiązanych do zawarcia ślubu.

[5] Paweł Bohuszewicz, Racjonalizacja »niemożliwego« i jej ograniczenia: o kulturowej
poetyce literackiej fantastyki grozy
  [w:] Przestrzenie Teorii, Poznań 2010, s. 340.

[6] https://www.aidedd.org/dnd/om.php?vo=deck-of-many-things [dostęp 06.08.2023]

[7] http://mythopoeicrambling.blogspot.com/2014/07/euryale-and-deck-of-destiny.html [dostęp 05.08.2023].

[8] Por.  A popular history of Whitchcraft, Montague Summers, 2011 Milton Park, Routledge, s. 79.

[9] http://martyrologium.blogspot.com/2010/09/sw-cyprian-z-antiochii.html [dostęp 05.08.2023].

[10]i Por. “The Haunted and the Haunters; or the House and the Brain, by Edward Bulwer-Lytton: a Victorian Literary Updating of Pliny the Younger’s Ghost Story” [w:] Routledge. English Studies,  Ana González-Rivas Fernández,  Milton Park 2016, s. 840.

Jean Ray, Malpertuis, tłum. Jakub Polaszczyk, Wydawnictwo Ha!art, 2021

Ilustracja: Bartosz Bednarczyk


Olga Rembielińska – z wykształcenia jest etnolożką. Publikowała m.in. w „Etnografii do kieszeni”, „Babińcu Literackim”, „Szajn” czy „Stonerze Polskim”. Jej wiersze znalazły się w antologiach pisma „Inter” oraz „Babińca Literackiego”. Open format DJ i host radiowy w Rave Fm @djyellowmanula. Jest wielbicielką retro komputerów. Klaster wydany w 2023 nakładem krakowskiego ha!artu to jej debiut poetycki.

Bartosz Bednarczyk – ur. 1982. Nauczyciel filozofii, grafik komputerowy. Po 25 latach szukania wiatru w otchłaniach i meandrach myśli wysiadł zza fajery tir-a, aby sprawdzić, co można, a czego nie można na lądzie.