głęboka sieć
mowy ciała uczyły mnie amstaffy
dalej:
algebry, kamasutry i dodekafonii
manuale ściągnięte z libgena
po raz pierwszy w historii mam wybór
nie być zwierzęciem
jucznym, tucznym ani rozpłodowym
to jest życie dobre i godne
i z niego też płynie nauka:
potrzeba całej wioski,
aby pochować człowieka
lęg
cyborgini wchodzi do lasu
nie myśli o sieci
myśli o roju
roi bycie ksienią plechy
znajduje
zalężone jajo w porzuconym gnieździe
wysiaduje
ono dyktuje
skrypt
samizdat
szczur był moim fixerem w nieprzyjaznym mieście
było brudne i biedne
przyświecała nam pełnia
naszym cieniem było oświecenie
szczur był fixerem
przez wiatrołomy i wykroty
poza wodą nie pamiętam jak się pływa
mam inny kształt niż te naczynia
(mój kształt to wylinka)
myśl wyszła bakcylem, wróciła bakszyszem
capstrzyk:
myśl to szczytowy karmiciel
vrolik
przy drodze znów pachnie jakby leżało
zabite
memento mori
najbardziej dopinguję
jurodiwym, wieszczym i rafie koralowej
najbardziej mi żal
zwierząt rzeźnych
zamachowców-samobójców
i nas zamieszanych w ekocyd
a jebać co?
jak zawsze – policję
koncertinę
i wielki kapitał
zaszczepianie
libidalnie jestem pnączem
płożę sie i szukam miejsc
jestem ze wsi, ze sztetla
z miedzy i spod progu
moje korzenie sięgają antykartografii
mikrodozują to co sączą cmentarze
mam neurotyp płochliwego przeżuwacza
nie wydaję dźwięków
więc zanim zmienię żerowisko
posłuchaj
paruduj jak paruduje sporofit
pisz manifesty jak drzewo pisze kambium
ale najważniejsze –
rób formę na wypadek wojny