Artem fumigians
Twardym lity kamieniem wzgórek okazały,
problematyka odpowiedzialności do seksu;
nienormatywny czas pracy, presja kapitału, kiedyś
zaglądanie do kielicha jak do kwiatu Mai, z lufą
u skroni przy wtórze muzyki sfer w czarodziejskich
kapciach. Jak kielich zostawiam ten hologram wyżej
nad Dźwiną z Papagenem, zjeżdżam w dół i sikam
na Łemkowynie na łopiany, paprocie, ładnie proszę.
Oj, dana jest mięsistość drobiazgu na wierzchu niczym
cerkiew w jabłoniowym kwieciu, prosto z podajnika
te ruchy, co zapewnią. Nic murowanego, a drewno
spłonęło. Głęboka szczerość zorganizuje istotne
przeprawy, przemoc jeszcze mocniej, lecz kto
po prawdzie pozna miarę na przyzbie, kto tu
poprzydzielał przemocowe role, kto je
pozamieniał, gdy bez niczego robię wiochę niczym Łemko
i to tak, że nic już nie zostaje, tylko miejsce po wsi.
Shy Hulud
Niektórzy z was nie są przyzwyczajeni do najgorszego roku w waszym życiu co roku i to widać
Niektórym z was brakuje zdolności do dysocjacji konieczej by przetrwać apokalipsę i to widać
To jest doprawdy najlepsze nagranie z kokpitu A-10 w akcji lecz kim jest ta lasia co beznamiętnie
powtarza: „wysokość”? Zachowuje się pan jakby moją sprawą zajmował się co najmniej
całe przedpołudnie powiedziała pani w słuchawce której sprawą zajmowałem się co najmniej
całe przedpołudnie Inna powiedziała, że byłem dużo bardziej pomocny iż osoba z którą rozmawiała
wczoraj a rozmawiała ze mną Nienawidzimy się za to że nie umiemy o siebie zadbać i się głęboko
pokochać Uwierzyć w inną przepowiednię dotyczącą przebiegu życia Z relaksacji w pozycji dziecka
przechodzimy do pozycji martwej osoby Przy skórze tka się ciasno dzianina pod cielisty pulower życia
w nim to płynnie wejdziesz w glebę Zasnąłem z głową przy ziemi przy śpiewającej mgle obudziłem się
po prostu we mgle Zabiłem w sobie i świecie tysiąc serc dżdżownicy i odtąd nie mogłem doszukać się reszty
David Attenborough pisze, a następnie drze list do termita
Czy w kawiarnianym ogródku „Deszczowy Las”
słychać już nas i synkopę kropel po liściach
spływających na firmowe parasole?
Czy „Pora do toalety doprawdy”?
Czy KTOŚ NIESPODZIEWANIE
wyjął nam lampki z hełmofonów
no bo światło między mnóstwem pojedynczych odprysków
gdzie jest, ta przyroda rejestrowana przez obiektywy i mikrofony
chwytające więcej niż to możliwe
„i czy to możliwe w ogóle?”.
Woda w łódce z dłoni wycieka:
___________________________
we are the cierpions. Dawno tu nie byłem
wszystko jest prawdziwe. Wieczór spory
w przekroju granatowy z odcieniami żyłek i ciekami świateł
my w nim jak kuleczki rtęci
krople potu w skale Ziemi.
Podziwiam skalę. Stratyfikację errat
osłupień zniknięć i odpustów.
Jest: firmament winno być: remanent.
Jest: remanent winno być: firmament.
Resztę robi Czas
Co robisz? Nic Noc
Niemoc Moc Co chcę
Jaka to dyscyplina?
Dyscyplina Po prostu dyscyplina Puść:
Długie cienie
Już nie, już tylko blady
sjenit w formie zgładu
obojętna skała głębinowa
w cosobotnim odkupieniu grilla
bajki po nim. Błogosławieni cisi
w słońcu i zmierzchu, pobrana skośnie
poprzecznie lub podłużnie
względem osi próbka.
Długie cienie kiedy idę sam,
idę z nimi lub oni za mną,
idę za porządkiem tuj,
wiatr mnie i tak oddziela
od włosów, raz na czas
i „znów”. Wespazjan eonów.
– Jaki jest stan świata?
– Naprzeciwko.