Stoner Polski

David Attenborough pisze, a następnie drze list do termita | zestaw 4 wierszy

Urodzony w pierwszą Wigilię lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku, autor tomów poetyckich: „Zielona góra”, „Proste piosenki o mieszanych uczuciach” i „kody konami”. Publikował w czasopismach takich, jak Ha!art, Rita Baum, FaArt, Nowy Wiek, alter ego, Megalopolis, Nośnik Rozdzielczości Chleba, Mrówki w czekoladzie, Magazyn Cegła, Stoner Polski, Helikopter. Parał się krytyką literacką, tłumaczeniem, redagowaniem pisma literackiego (alterego), prowadził cykliczne audycje radiowe o tematyce literackiej i szerzej – kulturalnej. Brał udział w akcjach i performance’ach literackich (np. Projekcie 12 w Galerii Lokator). Laureat nagród w kilku ogólnopolskich konkursach literackich. Na co dzień pracuje jako psychoterapeuta. Mieszka w Krakowie.

W wieku 4 lat płynnie czytałam oraz opanowałam tabliczkę mnożenia. Po ukończeniu szóstego roku życia wstąpiłam do Zakonu Iluminatów, by wkrótce stać się ich opatem. Potem porwali mnie kosmici z Wielkiej Rady Międzygalaktycznej. Przekazali mi tajną wiedzę, z którą powróciłam na Ziemię.

Artem fumigians

Twardym lity kamieniem wzgórek okazały, 

problematyka odpowiedzialności do seksu; 

nienormatywny czas pracy, presja kapitału, kiedyś

zaglądanie do kielicha jak do kwiatu Mai, z lufą 

u skroni przy wtórze muzyki sfer w czarodziejskich 

kapciach. Jak kielich zostawiam ten hologram wyżej 

nad Dźwiną z Papagenem, zjeżdżam w dół i sikam 

na Łemkowynie na łopiany, paprocie, ładnie proszę. 

Oj, dana jest mięsistość drobiazgu na wierzchu niczym 

cerkiew w jabłoniowym kwieciu, prosto z podajnika 

te ruchy, co zapewnią. Nic murowanego, a drewno 

spłonęło. Głęboka szczerość zorganizuje istotne 

przeprawy, przemoc jeszcze mocniej, lecz kto 

po prawdzie pozna miarę na przyzbie, kto tu 

poprzydzielał przemocowe role, kto je 

pozamieniał, gdy bez niczego robię wiochę niczym Łemko

i to tak, że nic już nie zostaje, tylko miejsce po wsi. 

Shy Hulud

Niektórzy z was nie są przyzwyczajeni do najgorszego roku w waszym życiu co roku i to widać 

Niektórym z was brakuje zdolności do dysocjacji konieczej by przetrwać apokalipsę i to widać 

To jest doprawdy najlepsze nagranie z kokpitu A-10 w akcji lecz kim jest ta lasia co beznamiętnie 

powtarza: „wysokość”? Zachowuje się pan jakby moją sprawą zajmował się co najmniej 

całe przedpołudnie powiedziała pani w słuchawce której sprawą zajmowałem się co najmniej 

całe przedpołudnie Inna powiedziała, że byłem dużo bardziej pomocny iż osoba z którą rozmawiała 

wczoraj a rozmawiała ze mną Nienawidzimy się za to że nie umiemy o siebie zadbać i się głęboko 

pokochać Uwierzyć w inną przepowiednię dotyczącą przebiegu życia Z relaksacji w pozycji dziecka 

przechodzimy do pozycji martwej osoby Przy skórze tka się ciasno dzianina pod cielisty pulower życia

w nim to płynnie wejdziesz w glebę Zasnąłem z głową przy ziemi przy śpiewającej mgle obudziłem się 

po prostu we mgle Zabiłem w sobie i świecie tysiąc serc dżdżownicy i odtąd nie mogłem doszukać się reszty

David Attenborough pisze, a następnie drze list do termita

Czy w kawiarnianym ogródku „Deszczowy Las” 

słychać już nas i synkopę kropel po liściach 

spływających na firmowe parasole? 

Czy „Pora do toalety doprawdy”? 

Czy KTOŚ NIESPODZIEWANIE 

wyjął nam lampki z hełmofonów 

no bo światło między mnóstwem pojedynczych odprysków 

gdzie jest, ta przyroda rejestrowana przez obiektywy i mikrofony 

chwytające więcej niż to możliwe 

„i czy to możliwe w ogóle?”. 

Woda w łódce z dłoni wycieka: 

___________________________

we are the cierpions. Dawno tu nie byłem

wszystko jest prawdziwe. Wieczór spory 

w przekroju granatowy z odcieniami żyłek i ciekami świateł

my w nim jak kuleczki rtęci 

krople potu w skale Ziemi. 

Podziwiam skalę. Stratyfikację errat 

osłupień zniknięć i odpustów. 

Jest: firmament winno być: remanent

Jest: remanent winno być: firmament. 

Resztę robi Czas 

Co robisz? Nic Noc 

Niemoc Moc Co chcę 

Jaka to dyscyplina? 

Dyscyplina Po prostu dyscyplina Puść:

Długie cienie

Już nie, już tylko blady

sjenit w formie zgładu

obojętna skała głębinowa

w cosobotnim odkupieniu grilla

bajki po nim. Błogosławieni cisi

w słońcu i zmierzchu, pobrana skośnie

poprzecznie lub podłużnie

względem osi próbka.

Długie cienie kiedy idę sam,

idę z nimi lub oni za mną,

idę za porządkiem tuj,

wiatr mnie i tak oddziela

od włosów, raz na czas

i „znów”. Wespazjan eonów.

– Jaki jest stan świata?

– Naprzeciwko.