Vizir
Przyznaj się, ile najwięcej na raz połknąłeś witamin
i kiedy najmocniej zacisnęła ci się szczęka
na myśl, że następnego dnia chemia przestanie prać
i zacznie spływać, i że w wyniku licznych reakcji
zaczniesz w końcu świecić jak zgniły fluorescent,
po praniu z bębna wyjdzie Zygmunt Chajzer z synem,
który odruchowo zacznie przepraszać urażonych;
bo ja kiedyś byłem tak martwy, że Schrodinger
włożył mnie do pudełka i odmierzał czas,
licząc, że zmartwychwstanę – ot, kolejny paradoks.
Potem wyszliśmy na łąkę, świeciło nam słońce
i byliśmy jak w piosence Arki Noego.
Przyznaj się, ile najwięcej na raz wyplułeś zębów,
bo ja wszystkie, dlatego moje piosenki są przydługie
i niewyraźne jak twój wzrok; dlatego tak trudno jest mi
gryźć się w język.