Życie to gra pay to win, pełna mikrotranzakcji,
bez sejwów, z mechaniką permadeath.
Na forach piszą,
że nie jest jednak tak źle,
o ile nie wczyta ci mapy
de_uganda albo de_cambodia.
Rushuj przez postpruski tutorial.
Achievementy na końcu etapów
i tak się nie liczą.
Możesz zrobić quest poboczny „uniwerek”.
Mają dobre perki,
ale nadmiar nadawanych rang
psuje ekonomię gry.
Potem czeka cię farmienie golda w gildii
założonej przed downgradem systemu.
W solucjach przeczytasz,
że jak będziesz dobry
to założysz własną
lub kupisz sobie bazę.
Wielu odpada na tym levelu,
będąc sfrustrowanym ciągłym grindowaniem,
przedwcześnie robią rage quit.
Spłódź swoje kopie zapasowe
w nadziei na to,
że nie popełnią tych samych błędów co ty
w tworzeniu postaci.
Jak dedniesz to dropną im twoje itemki.
A tak naprawdę,
to zdobywaj takiego expa, jaki chcesz.
Istotne jest grać tak,
abyś z czystym sumieniem mógł napisać „GG”,
gdy hapeki spadną do zera.