zakochałem się w naszym oddechu, chociaż mnie pali.
w mojej osadzie zdychało zwierzę nie śmieszne jak wesz.
jest nasermater, więc dodałem suszu sprawom poważnym.
jeszcze pamiętam, jak oddycha miasto, jak zdycha wieś.
wiem, że dzięki tym podaniom żyliśmy na śródstopiu, chłopaki.
piękne są te szkapy, w których czuję się jak na żylaku.
wybrakowane żebra, bo każdemu wczoraj śniła się miłość.
ominęliśmy dzień nóg. świnie relacjonują naszą rzeź.
wiersz wszedł na murawę
i nie trafił w stuprocentowej sytuacji.