paranoia agent naprawia świat
czasem musi zmienić się wszystko, żeby nie zmieniło się nic
Giuseppe Tomasi di Lampedusa Il Gatopardo
[i]
paranoia agent naprawia świat to jedyne
rozwiązanie nikt nie lubi przemocy
ręka płacze lecz bije
[ii]
akcelerator został pozbawiony cząstek
zadaniem jest bezruch utrzymać status quo
pustostany w słowach wypadają wartko
[iii]
chałupniczy zestaw sylab ma zapewnić
pomyślność wytopić ego w życiu nie
widziano takich długich dniówek
takiego zanieczyszczenia światłem
[iv]
więc bezczelnie informować o swoich
poglądach? wywołać tąpnięcie choć
nic i nikogo (nie rusza)
[v]
choć brak umocowania w wyjściu
awaryjnym w schodach przeciw-
pożarowych
[vi]
algorytm pracuje i zgadza się wynik
w tabeli w umyśle zgadzać się nie musi
i tym razem wszystko ma koniec w roz-
[vii]
-darciu (w) sprzeczności gdy paranoia agent
naprawia świat baseballowym kijem,
pomyka na rolkach
texas holdem
[natrętne ruchy gałek ocznych; faza głęboka]
jest się pasażerem jest się samolotem wewnątrz
bezwład coraz bliżej asfalt zwija się w trąbkę
jak język – to genetyczne nie każdy tak umie –
przedmiot przenika przez podmiot pragnienie
spreparowane biegnie tam i z powrotem dla zdrowia
umysłu poprawy nastroju p o w o l i po kolei
wchodzi w upuszczone działania jeszcze trwają
a szeregi zwarte dociska się plastik do twarzy
rozprasza uwagę odsuwa ja od ty odsuwa się od
ja i ty ląduje na ciele cudze ręce – kto za nimi stoi –
i od początku życie drugie trzecie i jeszcze kolejne
ciasne chwile wstydu: poprawność to blef
cheatliderka supportuje nastrój
być w ruchu żeby się ukryć unieważnić
problem (przestrzeń niejasna czas niewyraźny)
wyjście się rozszczepia ma kilka odsłon płynnych
targetów otwierających się na coraz inny widok
trwa jedną chwilę żadnego wyczerpania –
wytworem jest obieg głos odłożony na bok gra
kombinacji gdy się myśli że się nie myśli że się myśli