Pretekstem do przeprowadzenia ankiety był -tronat, jakim objeliśmy książkę Pawła Stasiewicza „Przemówienia, covery i featuringi”. Do podkręconych odpowiedzi podpuszczał Patryk Kosenda.

- Twoja radość?
Aż chciałoby się powiedzieć, że czekać na przelew. Ale ja nie za bardzo przepadam za tymi wszystkimi dripami. Ciemno palona kawa, owszem. Szanuję. A te wszystkie V60, chemexy jakoś mnie nie biorą. Już bardziej mi siedzi rzetelnie wędzona paragwajska yerba. Tylko w przypadku yerby nic z Argentyny i Brazylii. Klasyczna paragwajka. Co innego kawa. Tu według mnie cała Ameryka Południowa rządzi. Ale chyba tylko raz piłem coś dobrego z jasnego wypału? Ziarno z Ameryki Południowej z polskiej palarni przygotowane przez mojego ziomka. Pycha. Inne przelewy omijam.
- Jak długo Dziad z Babą mogą siorbać kombuchę?
Znowu skręcasz w stronę picia? Ale ok, w końcu co Sober Polski to Sober. I do tego taki odżywczy i probiotyczny. Sam nieraz nastawiałem taką fermentację. Więc jakieś minimalne doświadczenie mam. A ile można siorbać? Pewnie aż SCOBY zdechnie. Mi parę razy udało się go zagłodzić. Biedaczysko. Dlatego trzeba do niego podchodzić z czułością. Dbać. Swoją drogą polecam książkę Iwana Nieumywakina o grzybku herbacianym. Poezja smaku. Nie za dużo rymów w środku, ale za to ile benefitów dla zdrowia.
- Arsene W. czy czy Alex F.?
Yes, Sir! Ale chyba lepiej zadać pytanie u kogo w szatni dają więcej izotoników? Wiadomo, dobre elektrolity dają przewagę. Tym bardziej przy dogrywce i karnych. Po tabeli ich poznacie.
- Gdzie chować honoraria za poezję przy chwilowym zaniku kieszeni?
Odpowiedź jest tylko jedna. Jak matka. W nerce. I znów skręcamy w stronę nawadniania? Jesteś bezlitosny. No, ale dobra.
Ostatnio kupiłem taką siedmiolitrową nerkę rowerową. Do tego w zestawie z bukłakiem. Jakieś 1,5 litra pojemności. Naprawdę spory wór i dużo miejsca wokół. Wiadomo, klucze, batoniki, dętki, a przy dłuższych dystansach trzeba się dobrze nawadniać. Takie siorbanie bez schodzenia z roweru (w miejsce bidonów mam sakwy) robi robotę. Do tego nerka ma przy zapięciu małe kieszonki. Zawsze tam chowam drobne. W sam raz na honorarium i premię lotną.
- Jarałeś kiedyś masło?
A tu mnie masz. Masło? Może? Chyba tak. Choć dokładnie nie pamiętam. Na pewno raz paliłem oliwę (a tych razów było więcej). Zostawiłem przez przypadek patelnię na gazie. Widziałeś kiedyś jarający się teflon na żywo? Mocno kaskaderska sytuacja. W tym miejscu zostawię wam pro tipa. Nie gasimy takich rzeczy wodą, tylko przykrywamy kocem. Woda na młyn! Serio. Do tej pory mam czarne ślady dymu nad kuchnią. Coś, jak na klatkach schodowych robiło się napisy zapalniczkami na sufitach. U mnie plamy są mniej komunikatywne. Bardziej coś w stronę Garbaczowa.
- Jaką nagrodę otrzymała mysz za wymazanie rapu?
Grammyki.
- Patyki czy byki?
Dwa patyki honorarium i jesteśmy kwita. Tylko pamiętaj, nie lubię przelewów i mam małe kieszonki.
- Wymień trzy główne suplementy maga.
Magaron, magaryna i maggi.
- Co w tobie głupie było?
To chyba zbyt intymne pytanie. To będą czytały dzieci. Pozwolisz zatem, ze pozostaniemy przy napojach, szeroko pojętej gospodarce wodnej?
- Pleśń do zeskrobania z dachów jako narzędzie tumiwisizmu słonecznego.
I to faktycznie temat rzeka. Warty poruszenia. Dobrze, że o tym wspominasz. To bardzo ważne. Tym bardziej w czasie suszy i zaburzeń bilansu wodnego (nie tylko podczas upałów). Aż szkoda, że kończy nam się czas antenowy. Więc postaram się to podsumować jednym stwierdzeniem: tu mi wycisk, czyli wprowadź do diety świeżo wyciskane soki owocowe lub warzywne (co najwyżej szklanka dziennie), napary ziołowe, lemoniady, smoothie, mleko, kefir, maślankę lub jogurt naturalny, które mają w składzie wodę. Spróbuj też jeść więcej zup, aby poprawić nawodnienie organizmu. Dużo zdrowia dla wszystkich.