Przejdź do głównej treści

Stoner Polski

Rasta w Palestynie: Indie Zachodnie, Zachodni Brzeg | esej

Popularyzator kultury anglojęzycznych Karaibów, należy do Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury; ostatnio przygotował przekład zbioru poezji „Rifka” Mohammeda el-Kurda (Wydawnictwo Współbycie 2025) oraz tomu wierszy „Przenośny raj” Rogera Robinsona (Instytut Kultury Miejskiej 2026). Działa w Stowarzyszeniu „Unia Równości”, organizacji pozarządowej (NGO) statutowo wspierającej społeczność LGBTQ+. Współopiekun psy Miry.

Jestem tu po to, żeby sprawdzić, czy znajdę Palestynę.
Benjamin Zephaniah, „Moskity w Jerozolimie”1

O ile zaangażowanie reprezentacji szeroko rozumianej kultury irlandzkiej w aktywizm propalestyński jest, także za sprawą działalności aktywistycznej zespołu Kneecap, szeroko znane, to zaangażowanie przedstawicielek i przedstawicieli społeczności literackiej anglojęzycznych Karaibów i diaspory pozostaje w cieniu.

Muzycy Kneecap pochodzą z Belfastu z Irlandii Północnej, którą – zgodnie z sympatiami tożsamościowymi – nazywają Północą Irlandii (North of Ireland), konsekwentnie opowiadając się za wolną Palestyną. Ich postawa znajduje swoje źródło w ponadnarodowej solidarności globalnej większości – społeczności historycznie kolonizowanej przez Imperium Brytyjskie (oraz pozostałe europejskie mocarstwa kolonialne).

Sprawa irlandzkiego dekolonializmu powróciła medialnie we wrześniu bieżącego roku jako konsekwencja naskórkowej neutralności politycznej Eda Sheerana. Angielski muzyk deklarował publicznie, że identyfikuje się jako „kulturowy Irlandczyk”, co podbijał zapraszając irlandzkich wykonawców, takich jak Aaron Rowe, do udziału w trasie koncertowej i współpracy studyjnej (zawodową relację z folkowym zespołem Beoga nawiązał dekadę temu). Jak wiemy, w momencie niedawnej próby Sheeran ugiął się przed północnoamerykańskim kapitalizmem w osobie potentata Roberta Krafta i raper Macklemore, który zdążył otworzyć dwa występy Anglika podczas trwającej właśnie Loop Tour, został usunięty z trasy za sceniczne zaangażowanie na rzecz Palestyny. Postawę Sheerana krytycznie komentowano w Irlandii, a propalestyńscy muzycy spotkali się z wyrazem publicznego szacunku wyrażonym m.in. w irlandzkiej telewizji RTÉ przez Danny’ego O’Donoghue, jednego z jurorów Voice UK.

No, ale co do tego mają Karaiby?

Podobnie jak w przypadku irlandzkiej niezgody na hegemonię polityczną i zawłaszczenie kulturowe, karaibska praktyka artystyczna (słowna, muzyczna, wizualna), czy szerzej sztuka Czarnego Atlantyku, oparta jest na pogłębionej refleksji antykolonialnej, świadomości klasowej oraz namyśle nad kategoriami wspólnoty i etniczności. I tak jak rozpoznawalne w Polsce (i częściowo tłumaczone) pisarki Audre Lorde (1934-1992) i June Jordan (1936-2002) wspierały w swoich wierszach dążenia narodu palestyńskiego, tak robiła to np. urodzona na Jamajce poetka dubowa Jean Binta Breeze (1956-2021) czy pieśniarz reggae Peter Tosh (1944-1987) – sztandarowym przykładem jest tytułowy utwór z płyty „Equal rights” (1977), gdzie obok krajów z kontynentu afrykańskiego, to właśnie mieszkańcy i mieszkanki Palestyny walczą o sprawiedliwość i poszanowanie równych praw. Tyle jamajska klasa kreatywna, bo klasa polityczna wyspy uznała palestyńską państwowość dopiero w kwietniu 2024 roku2, dołączając tym samy do ówczesnych 140 krajów członkowskich ONZ3, które przyjęły istnienie Palestyny za fakt.

Światopoglądowa komitywa z niepodległościowymi dążeniami osób koloru jest charakterystyczna dla gatunku literackiego korzystającego z rytmów reggae – poezji dubowej, o której na trzydziestolecie gdańskiego koncertu Solidarność Anti-Apartheid 13 grudnia 1989 roku pisałem tak:

(…) stylistyczny amalgamat: powstawała zarówno pod wpływem tradycji ludowych i biblijnych psalmów, jak i w wyniku oddziaływania rdzennej, często ustnej, literatury karaibskiej tworzonej w lokalnych językach kreolskich, np. przez Louise Bennett, jamajską folklorystkę i absolwentkę Królewskiej Akademii Sztuk Dramatycznych (RADA) w Londynie.4

Przeciwstawiająca się eurocentrycyzmowi, także w jego angloamerykańskim wydaniu, i nieskruszenie polityczna, poezja dubowa, szczególnie ta praktykowana przez Breeze, Lintona Kwesi Johnsona (rocznik 1952) czy Benjamina Zephaniaha (1958-2023), rozszerza znaczenie przymiotnika „czarna”, tak by stał się określeniem parasolowym zrzeszającym szeroką grupę systemowo wykluczaną przez białą supremację. W kontekście brytyjskim, w którym przyszło żyć wspomnianej trójce autorskiej z rodzin karaibskich, określenie to jest „etykietą przyjętą przez osoby pochodzenia afrykańskiego i azjatyckiego w celu wyartykułowania sojuszu i kolektywnego oporu wobec rasizmu w Zjednoczonym Królestwie”5. Nie dziwi też, że sojusznictwo płynące z wersów poezji dubowej obejmuje starania o samostanowienie podejmowane przez ludność palestyńską. W pochodzącym już z lat 90. XX wieku wierszu „New Word Hawdah” (Nowy porządek światowy) Johnson ironicznie komentuje eufemistyczny język mediów i oficjalnych komunikatów instytucjonalnych (w postaci frazy „czystka etniczna”), zwracając w rezultacie uwagę na to, co działo się w Rwandzie i na terenie dawnej Jugosławii, ale też na to, co spotkało uchodźców palestyńskich, którzy schronili się w obozach Sabra i Szatila w Libanie:

siepacze z Szatili się wie
pracownicy komunalni6

Na tym tle twórczość Zephaniah nie zaskakuje żadnym ideowym odstępstwem, choć pod względem gatunkowym autor – w późniejszych latach życia znany z serialu „Peaky Blinders”, w którym wcielił się w rolę urodzonego na Jamajce kaznodziei Jeremiah Jesusa – rozszerzył swój literacki wachlarz i pisał także powieści młodzieżowe, sztuki teatralne oraz wiersze dla dzieci, to nie porzucił tematyki społecznej. Przyznaję, bardzo łatwo krytykować jego warsztat, bo wielokrotnie, jak zauważyła jamajska badaczka Carolyn Cooper, „porzuca wyszukiwanie trafnego słowa i rytmu, poprzestając na odruchu komunału”7. Niemniej Zephaniah to pisarz, który konsekwentnie, jak sam deklarował w zbiorze City Psalms z 1992 roku, zgłębiał „geografię zrozumienia i współodczuwania: Utopię, Kurdystan, Jamajkę, Walię, Palestynę, Etiopię, Salwador, Australię i McDonalda (który jest bogatszy niż większość z wymienionych tu narodów)”8.

I tak jedną z ciekawszych książek Zephaniah jest wydana oryginalnie w Liverpoolu w 1990 roku pozycja Rasta Time in Palestine. To właściwie książeczka – w cyfrowej wersji opublikowanej po śmierci poety liczy raptem 22 strony, a konkretnie zapis pobytu w Palestynie, wynik „inspiracji ludnością Gazy i Zachodniego Brzegu”9. W 1988 roku – roku deklaracji niepodległości Palestyny, której tekst jest autorstwa poety Mahmuda Darwisza – Zephaniah odwiedził region, żeby bez pośrednictwa przekazów medialnych znanych mu z Wielkiej Brytanii lepiej zrozumieć palestyńską walką o niepodległość, ale też poznać doktrynę izraelską. Całość ma formę trzyskładnikową: notatki z podróży, rozważania filozoficzne, wiersze. Teksty dopełniają dwie mapy oraz oś czasu wydarzeń, które od wydania mocno się zdezaktualizowały, a także fotografie Jeza Coulsona.

To co po latach zupełnie nie zaskakuje, to podkreślenie – od pierwszej strony Rasta Time in Palestine – stopniowego, osobistego zrozumienia, że niezgoda na południowoafrykański apartheid ma to samo podłoże, co sprzeciw wobec polityki syjonistycznej. Dla zwiększenia efektu wrogości Zephaniah cytuje odczłowieczające słowa żołnierza Sił Obronnych Izraela, który powitał poetę na granicy opisem brudu jako rzekomej immanentnej cechy osób pochodzenia palestyńskiego i ich sposobu życia. Zephaniah szybko przekonał się, że on sam – choć poznał siłę obronną swojego brytyjskiego paszportu – stawał się celem dyskryminacyjnych praktyk izraelskich okupantów, z których większość, o ironio, „słuchała muzyki arabskiej, w tym palestyńskiej, oraz reggae”10, tak jakby beztrosko wzięli sobie refren pośmiertnego hitu Boba Marleya „Iron Lion Zion” za dobrą monetę, ustanawiając fałszywe przymierze między rastafariańskim syjonem a militarnym syjonizmem. W rzeczywistości filozofia Rastafari upatruje ziemię obiecaną w Etiopii, a konkretnie w okolicach miasta Szaszamene (ang. Shashamane, Shashemene), czyli przestrzeń na południe od Addis Abeby. Zatem, jak tłumaczy Zephaniah:

Niemożliwym jest odłączyć gwiazdę Dawida od myśli rastafariańskiej i nie wspierałbym takiego pomysłu. W końcu przecież wierzymy, że Dawid był bardziej rastamanem niż aszkenazyjskim syjonistą, ale musimy przeciwstawiać się syjonizmowi, tak długo jak syjonizm oznacza ucisk. Ważne byśmy zajęli stanowisko w tej kwestii, tak jak i ważne jest, by zrobili to Żydzi nie-syjoniści, ponieważ syjonizm psuje Żydom reputację.11

Osobno omówiona będzie Gaza.


  1. Benjamin Zephaniah, Rasta Time in Palestine, Liverpool: Shakti 1990, s. 22. ↩︎
  2. Pierwszym krajem karaibskim, który uznał Palestynę, była Kuba (1988); następnie Republika Dominikańska (2009). ↩︎
  3. https://jis.gov.jm/jamaica-recognises-palestine-as-a-state/. ↩︎
  4. B. Wójcik, „Karaibski łącznik”, Dwutygodnik nr 270, 12/2019, https://www.dwutygodnik.com/artykul/8602-karaibski-lacznik.html. ↩︎
  5. James Procter, Dwelling Places. Postwar Black British Writing. Manchester and New York: Manchester University Press 2003, s. 6. ↩︎
  6. Linton Kwesi Johnson, „New Word Hawdah”, w: Linton Kwesi Johnson, Mi Revalueshanary Fren: Selected Poems. London: Penguin 2002, s. 103. ↩︎
  7. Carolyn Cooper, “Word Unbroken by the Beat: The Performance Poetry of Jean Binta Breeze and Mikey Smith”, w: Anna Rutherford, ed. From Commonwealth to Post-Colonial. Mundelstrup: Dangaroo Press 1992, s. 199. ↩︎
  8. Benjamin Zephaniah, City Psalms, Tarset: Bloodaxe 1992, s. 10. ↩︎
  9. Zephaniah, Rasta Time…, s. ii. ↩︎
  10. Zephaniah, Rasta Time…, s. 10. ↩︎
  11. Zephaniah, Rasta Time…, s. 14. ↩︎