Muzyka – Próżnia


Prąd  – istnieje w zasadzie od zawsze, przy czym okres nowożytny w twórczości zespołu obejmuje ostatnie trzy lata – licząc od wydania EP zatytułowanej po prostu „Prąd”. Jak sami przyznają, dopiero wtedy odnaleźli muzykę, którą chcą grać – albo, być może, to muzyka odnalazła ich. 

Wrocławski kwintet w nieco kaskaderski sposób łączy cold wave, stoner i noise z black metalem, sludgem czy doomowymi naleciałościami. Nad tym wszystkim zaś unoszą się wizje przywołujące na myśl rosyjski program kosmiczny, Stanisława Lema i nową falę.

Nie udają, że są z Ameryki, nie robią sobie zdjęć na pustyni. Raczej adaptują pewne elementy muzyki „zgniłego zachodu” na grunt byłego bloku wschodniego, czego wyrazem są między innymi polskie teksty – stanowiące w takiej muzyce prawdziwą rzadkość.

„Jest w tym wszystkim kosmos, a jak kosmos to i pustynia. W końcu gdzie lepiej widać gwiazdy? Słychać Hawkwind, miejscami Kyuss (ale na licealnego stonera nie liczcie…), słychać psa Łajkę i Stanisława Lema. Gitara nie pełni tutaj tradycyjnej funkcji – nie ma wpadających w ucho riffów, nie ma solówek, jest za to flanger i inne efekty, a oprócz tego dużo brudu i hałasu.”

(Violence Online, fragment recenzji EP ‘Prąd’)