Proza – (miłość to wolność w czerwcowy dzień)

mogę wam opowiedzieć

a opowieść zaczyna się tak:

Ziemię opanowała technokapitalistyczna osobliwość. W tym czasie rozpędzające się utowarowienie przechwytuje renesansową racjonalizację i nawigację oceaniczną. Logistyczna akceleracja technoekonomicznej interaktywności, wyzwalając procesy maszynowego samodoskonalenia, doprowadza porządek społeczny do rozpadu. W miarę jak rynki uczą się fabrykować inteligencję, polityka poddaje się modernizacji, usprawnia paranoję i próbuje odzyskać jakąkolwiek kontrolę. Liczba trupów rośnie w serii globalnych wojen. Nowe Konsorcjum Planetarne wyrzuca do śmietnika Święte Cesarstwo Rzymskie, napoleońską Blokadę Kontynentalną, Drugą i Trzecią Rzeszę oraz sowiecki Komitern, fazami kompresji zwiększa światowy nieład. Wyścig zbrojeń między deregulacją a państwem wkracza w cyberprzestrzeń.

mogę opowiadać do woli i do woli zmieniać miejsca i opowiadać z tych miejsc historie które nauczyłam się opowiadać z samego tylko milczenia i patrzenia

mogę wam poopowiadać, słuchajcie:

…leżeli nadzy w łóżku i przyrzekli sobie dzielić się wszystkim, wszystkim bez wyjątku, niezależnie od wstydu, dyskomfortu czy ewentualnego bólu. Zdawało się, że to najbardziej ambitna obietnica, jaką dwoje ludzi może sobie złożyć. Zwykłe mówienie prawdy sprawiało wrażenie objawienia

a kiedy wreszcie chciał zacząć mówić prawdę, musiał sobie wyznać, że w łóżku leży sam i kiedy leżał sam, zaczął sobie opowiadać:

w czerwcu świeciło fioletowe słońce najpierw nie zdawałem sobie z tego sprawy bo siedziałem w ciemności i jak się okazuje siedziałem w ciemności w zamknięciu z czystego instynktu przetrwania w czerwcu kto miał instynkt przetrwania ten siedział w ciemności i w zamknięciu ale ja w końcu wyszedłem bo w ciemności wszystko było oszałamiające wszystko było bardziej i ja byłem bardziej w ciemności była wilgoć było pęcznienie było walenie głową w pęczniejące wilgotne ściany były marzenia o suchym otworzyłem okna i wyszedłem w czerwcu do fioletowego słońca żeby się osuszyć i wystawiałem się w czerwcu na fioletowe słońce w czerwcu w fiolecie nie było kategorii ból i nie było kategorii przyjemność w czerwcu w fiolecie nie było kategorii

mogę wam opowiadać dalej

jest katastrofa i mogę wam o niej opowiedzieć mogę wam opowiedzieć wszystkie katastrofy widziałam softporno wariowania mogę mówić w imieniu płonących lasów mogę opowiadać wystawione na wilgoć zakamarki umiem mówić w imieniu małej fałdy na jej brudnej pościeli:

mała fałda na jej brudnej pościeli a ona ma brzusio od harnasia i hummusiku. została dzisiaj w mieszkaniu gdzie świat wije się przed nią w ekstazie a ona sobie po prostu pachnie jak mały piesio i kiedy opowiada swoją historię mówi że wobec tylu rzeczy czuje się tak smutna i tak bezradna opowiada swoją historię z tej małej fałdy na swojej brudnej pościeli

opowiada swoją historię z tej małej fałdy na brudnej pościeli i potrafi mówić głosem bezczelnym głosem wróżki i głosem każdego zwierzęcia które możecie sobie tylko wyobrazić

szepcze swoją historię czule z fałdy na pościeli nauczyła się czułego wyzwolonego ze znaczeń szmeru

szemrze bo co jej kurwa zostało innego do roboty tutaj gdzie katastrofa gdzie nowe słońca i jest ich wiele szemrze kiedy tak opowiada swoją historię z tej małej fałdy na brudnej pościeli

jej historia opowiada marzenie o wyjściu mówi o dziwnym poczuciu ciężkości opowiada o znalezieniu wyjścia o bezradności na miłym spacerze o mówieniu czasem podniosłych rzeczy jej historia krzyczy buntem antybuntowników, urodzonych gapiów którzy ośmielili się odejść od ironicznego oglądactwa, którzy mają dziecięcą odwagę hołubić i wcielać w życie zasady prostoduszności

opowiada historię z fałdy na brudnej pościeli opowiada i czasem szemrze mruczy opowiada historię dłonią która znajduje kolejne fałdy na brudnej pościeli fałdy na pościeli to historie do opowiadania te historie to okienka

za okienkami różni ludzie opowiadają swoje historie:

opowiadają sobie ci różni ludzie mają główki jak z plasteliny smutni wypatrują znaków

ewidentnie przytłumieni

zanadto szczerzy zacofani cudaczni, naiwni, anachroniczni…

kilka promyków słońca, wywrotowa praca nadziei.

I może o to właśnie będzie chodziło.

* [Nick Land tłumaczony przez Patricka Leftwicha

i zdobyty przeze mnie piracko-czułościowym sposobem]

cytaty z DFW, Foera a także inne kryptocytaty i cytaty pochodzą także z internetu,

tekst jest częścią spektaklu online Miłość to wolność w czerwcowy dzień (reż. Anna Mazurek), już niebawem na serwerach Teatralnej Antologii Nowych Utopii, utworzonej przez Teatr Zagłębie w Sosnowcu.

Ilustracja: Piotr Marzec

Korekta: Nina Czarny


Mateusz Górniak –  pisze fikcję literacką i teksty dla teatru.