po stole orbituje szklanka obraz centryczny we flaszce
ostatnie rozlanie płyn do mycia naczyń
krwionośnych żebra składamy bezkarnie
z oczu jesteś homowiator szukasz igły
przewlekasz na wardze nosisz wczorajszy proch
pocałunku przyjętego jak pięść
w nocnym
co się naliżesz przekażesz w rękoczyn
sięgający ponad moje dwa fejk konta
tak się robi po helio na fazie w nowiu
na frazie a nagroda za całokształt trafi
do tej lasi z dużym biustem i po co się spinasz
w plik wierszy zgraj się zaognij nurt
mam skriny z rewolucji
chandra bo dykcja z porno gubi się w komunikacji miejskiej
powroty do domu bez zabezpieczeń
zamykają się w krótkich aborcjach
torsjach bulimiczki zrzucającej z siebie pokarm
wcześniej zainstalowany na patelni w ciągu
analogowym tydzień po tygodniu
po dniu przychodzą nagie blachy na autobusach
umajamy na odchodne ich dożywocia w obowiązku narodowym
hymn w krtań
zaśpiewaj skrzepem z usuniętych komentarzy