Pieprzyć wasz wykład o sztuce, mój lud umiera
Kolonizatorzy piszą o kwiatach.
Ja mówię wam o dzieciach ciskających kamieniami w izraelskie czołgi
tuż przed tym, zanim zmienią się w stokrotki.
Chcę być jak ci poeci, którzy przejmują się księżycem.
Palestyńczycy nie widzą księżyca z aresztów i więziennych cel.
A jest taki piękny – księżyc.
A są takie piękne – kwiaty.
Gdy jestem smutna, zrywam je dla mojego zmarłego ojca.
Cały dzień ogląda Al-Dżazirę.
Wolałabym, by Jessica przestała słać mi wiadomości „Szczęśliwego Ramadanu”.
Wiem, że jestem Amerykanką, bo gdy wchodzę do pokoju, coś umiera.
Metafory o śmierci są dla poetów, którzy sądzą, że duchy przejmują się dźwiękiem.
Przysięgam, że kiedy umrę, będę nawiedzać was w nieskończoność.
Pewnego dnia będę pisać o kwiatach, jakby należały do nas.
Dom
Stół śniadaniowy to dla mojej rodziny łącznik z Palestyną, z domem, z Jordanią.
Jedzenie to uświęcona czynność – maczanie pity w oliwie z oliwek jest aktem miłości.
W sobotnie poranki na piecu zobaczycie chlebki pita, dłonie mojej matki przewracają każdy z nich nad płomieniem, jej ciepło wypełnia nas.
Ojczyzna utknęła nam między zębami. Wypełnia ubytki. Spoczywa nam na
językach. Mój Boże. Jak bardzo tęsknimy za jej drzewami oliwnymi. Jak bardzo nawiedza nasze sny.
Jak—

Wycieczka do urzędu 3. Test
Moja babcia musi zapamiętać pytania i odpowiedzi na test obywatelski w urzędzie imigracyjnym. Nie mówi dobrze po angielsku, ale czyta nieźle. Miesiącami stale nosi przy sobie książeczkę do nauki i na zmianę studiuje pytania i czyta Koran.
W urzędzie zadadzą jej dziesięć losowych ze stu opracowanych pytań. Musi poprawnie odpowiedzieć na co najmniej sześć.
Czym jest „praworządność”?
Co wydarzyło się podczas Konwencji Konstytucyjnej?
Przez dwa miesiące przepytuję ją co tydzień, a potem codziennie, gdy zbliża się data testu. Ma problem z wymową czterech słów: legislatura, komunizm, terrorysta, gwiaździsty. W wieczór przed egzaminem powtarzam je dla niej:
legislaturakomunizmterrorystagwiaździsty
a ona przepowiada je sobie wtedy
legislaturakomunizmterrorystagwiaździsty
i siedząc w poczekalni urzędu imigracyjnego
legislaturakomunizmterrorystagwiaździsty
i wciąż i wciąż od nowa
Wyznanie
Nie oglądaliśmy bejsbolu. Moje rodzeństwo nauczyło się angielskiego, oglądając Pełną chatę. W dzieciństwie nauczyłam się maczać pitę w hummusie, zaicie z zatarem, labnehu, babie ganoush. Moja rodzina pochodzi z krainy, która nie istnieje na mapach kolonizatorów. W moich najwcześniejszych wspomnieniach ojciec nacina ostrzem noża opuncję. Granat. Na piłkę nożną mówiłam fútbol, nie soccer. Microsoft Word chciałby to poprawić. Czasami przypomina mi się, jak stałam na tarasie na dachu w Ammanie, mieście zalewanym światłem zwieszającym się z chmur. Mój wujek był imigrantem bez dokumentów. Korzystaliśmy z dodatku mieszkaniowego. Jesteśmy muzułmanami i czasem żartowaliśmy na temat wysadzania rzeczy w powietrze. Czasem ojca nie było stać na przybory szkolne. Jedliśmy kanapki z ketchupem. Moja babcia ma na imię Dżihad. Nie lubię Bliskiego Wschodu. Nie lubię Ameryki. Za dzieciaka wypiłam zbyt wiele buteleczek Little Hug Fruit Barrels. Syrop glukozowo-fruktozowy barwił mi wargi.