komentarz autorki:
Ten zestaw to bardziej raport niż poezja – raport z dolnych pięter realu. Z pięter, gdzie sober to nie duma i klarowność, tylko konieczność i frustracja. Może to jest właśnie ten anti-glamour sobera, którego nie widać na fanpejdżach z detoksu i uśmiechniętymi smoothies. Może klasa społeczna decyduje o tym, czy trzeźwość jest wybawieniem, czy przekleństwem – czy to oaza, czy szambo bez przykrywki. Pisane bez wspomagania, ale za to z wyostrzeniem, które przychodzi tylko wtedy, gdy nie masz już gdzie uciec.
xxx
Nigdy nie było pewności co do najlepszych
ustrojów i przez to nie ma wyraźnych granic
Wszystko chaszcze, pokrzywy, brudne podłogi i
zaplute stoły
Przy sąsiedniej ulicy jest rzeźnia, a szpaler drzew
prowadzących do ubojni udekorowano
światłami, jak w salach operacyjnych, miejsca
znaczące, a nie znaczone decydują o kolejności
zostania przekąską
xxx
Tego dnia gdy samochód zepsuł mi się prawie
ostatecznie podjęłam decyzję o wyjeździe poza
wszelkie zasięgi a konkretnie tam gdzie nie trzeba
rwać włosów z głowy
gdzie można
mieć pamięć przeżartą rdzą dać się sprasować