
„Mistrz celebryckiego kiczu” czyli przebiorę się za Michała Witkowskiego.
Wpadłam na pomysł, że przebiorę się za Michała Witkowskiego. Jest to postać, która miała swoje wzloty i upadki – ja skupię się głównie na jego imidżu sprzed paru lat. Zatem w pierwszej kolejności w ruch pójdzie zakurzony w kosmetyczce HIALURONOWY WYPEŁNIACZ UST. Potem spryskam twarz reklamowaną przez Witkowskiego cudowną wodą „eau de Lichen”.
Myślę sobie, że w oczojebnym stroju ( z czajnikiem w ręku) mogłabym usiąść sobie albo w przydrożnym barze na przedmieściach (fundując coś lujowi) albo u siebie w domu – tu cytat:
„Oglądając te filmy i żrąc; wrzucając lód i cytrynę do 7up, jak jakiś stary, zbysiały Elvis Presley w ostatniej fazie swojego życia. Bo podobno też tak siedział przed TV i żarł”.
Charakteryzować się jakoś specjalnie nie muszę (bo po antydepresantach przytyłam 25 kg) i tak rodzice będą mną straszyć swoje pociechy. A ja, trzęsąc tłustym tyłkiem, zatańczę przed laptopem do najbardziej żenujących kawałków Lecha Rocha Pawlaka, Luntka i Macieja Kaczki:)
Korzystałam z ksiązki: Michał Witkowski, Fototapeta, Wydawnictwo W.A.B, Warszawa 2006, str. 26
