Hatifnatowie
Dawidowi
Według mamy Muminka
Hatifnatowie nie mają żadnych uczuć,
a ja wyobrażam sobie
tik-toki o tym,
jak ją strollować, przebierając się
za rzodkiew i wywołując zwarcie w kuchni.
Wyobrażam sobie
ich śmiech,
wyobrażam sobie bliskość
w tym zwarciu.
God bless my socially retarded friends
Wręczam kurtkę przed koncertem Michelle Gurevich
a szatniarka stwierdza, że w kołnierz wbite są igły,
i że przeze mnie przecięła sobie palec,
ja chciałem odpowiedzieć.
że to nie igły, to hatifnatowie,
czule obejmujący kołnierz, czule chwytający
za gardło, wtopieni
w moje ciało i przezroczyści jak tropikalne morza
albo parasole aseksualności dla fugu,
które lubują się w oceanicznych przestrzeniach
i pełne są granic – trzeba przejść dwuletni kurs,
by je bezpiecznie przekroczyć.
Według Deleuza
Claptonowi
Uwaga, pies! To, że mnie nie widać, nie znaczy, że mnie nie ma.
Jestem w zapachu
martwego kreta, którym się maskuję, jestem w zapachu
martwego kreta, którego ekskomunikowano
za kopanie zbyt blisko cmentarzy,
jestem jego pieśnią renegata. Jestem
przyjmowanymi wraz z karmą tłuszczami trans,
które nie mnie, a ludziom
odbierają życie, jestem tranzycją
która daje nowe życie,
jestem nieorganicznym ciałem Deleuza,
jestem zawsze obok, bez flirtu,
jestem zawsze obok, bez filtru.