











Dłoń oznacza sprawczość. Jednocześnie odpowiada za kontakt – z człowiekiem, z otoczeniem. Gdy wytwarzamy coś własnoręcznie, zawsze ma to jakąś dodatkową wartość. W tarocie dłonie dzierżą 4 symbole organizujących rzeczywistość żywiołów. Seans spirytystyczny rozpoczyna się od utworzenia kręgu poprzez wzajemne stykanie się dłońmi. Odlewy dłoni duchów, wykonane podczas seansów, pełniły rolę świadectwa ich obecności. Według chiromantów na dłoni zapisane jest nasze życie. Wreszcie, różne rytuały wymagają manualnego wykonania. Dzięki zaangażowaniu ciała abstrakcyjna myśl łączy się z materią.
W czasie pandemii dłoń stała się złowrogim refrenem – źródłem zakażenia, choroby. Odtąd myślałam o niej jeszcze częściej. Chciałam udokumentować wykonane chałupniczo „rytuały” i zarazem przyjrzeć się nowoczesnym formom domowej ezoteryki DIY. Udokumentować poszukiwanie przez ludzi struktury i sensu w astrologii, tarocie, spirytyzmie, numerologii czy runach. Punkt wyjścia stanowiły dla mnie XIX-wieczne seanse spirytystyczne organizowane w prywatnych domach, bez oficjalnego pośrednika w postaci osoby duchownej.
Ograniczająca kontakty pandemia mimowolnie skierowała moją uwagę na siebie, do wewnątrz. Zaczęłam śledzić subtelne znaki rozwijających się we mnie ezoterycznych zainteresowań od lat dziecięcych aż do teraz. Moje ręczne robótki duchowe powstają z użyciem materiałów z dzieciństwa, asortymentu papierników i tanich sklepów, elementów do zdobienia paznokci, pamiątek. Projekt jest zapisem początku tej podróży i jednocześnie preludium do prezentacji historii innych, podobnych mi osób.