Medytował za szkłem, bo świat tak chciał, ale teraz już koniec turnusu.
Co u mjenia, u mjenia zajebiście’ strach czwarta edycja dobiega końca
Popatrz w słońce a oślepniesz na chwilę kończy się już psychiczna noc
psychiczny rok optyczny mrok
niech upał przemocowy, niech agresywne lato
teraz kombinuj jak wynieść fazę z ośrodka kiełbasy, ocalić trochę mleka dla cielaka
To już: krytyczny moment zawalenia się konstrukcji barłogu. Czas wyjść z dormitorium bromopizzy / enter /
wkrocz w czasy nowego romana
odrzuć antyblant
nastaw samowar i siądź pod tym liściem, daje czerwcowe promieniowanie
słońce fazy szafarzem i władcą, ono budzi się, a w oczach spizganych ma całą mądrość ripitu. Żul-wizard zmarszczony to w czarne, to w żółte ciągnie na nowo po starej orbicie, a nowa się bania układa z wielu baniek w miękki kamień. Faza równa fazie: jebać grywalizację, reprezentację narodową i telefonię komórkową.
Teraz morda opal pyska, zapal znicza, zagrzej się z centrali bez filtra. Przysmal skórę i daj se pod chłodny strumień. Czas zasłać leżę z wyściółką okruszyn.
I słońce szczepionka, słońce transparent, słońce kabaret, słońce filaret, słońce chachmerent i indyferent, słońce adherent, słońce oferent. Słońce patelnie, słońce plaża w Mielnie.
Ka me ha me amon ra. Ciśniemy solejbola, co toczy błyszczące mecyje. Niech wszystkich nas poilumani.