Teraz widzę to odwrotnie – helikopter śmigłem opanował ogień, szyb zassał toksynę i oddał woń spokojną, słoneczną. Kojarzysz mnie ze ściętą trawą czy z płynem do mycia szyb? To nieważne, gdy leżysz na ściółce. To nieważne, gdy pląsasz po kaczeńcach ku moim zielonym płucom. A może jasny pokój, koncentryczne kręgi kawy na blacie, otwarty laptop i ciche zrozumienie, że nie jesteś tu na zawsze? To też będę ja. Muszę powiedzieć głośno – odnalazłem spokój w krojeniu chleba, w zostawianiu cięć na desce. Chronię ją przed smakiem surowego mięsa. Powiem, to zaistnieje. Powiem, to zaistnieje. W końcu to powiem.
Śpiewał Afrojax: „Hej, Nałóg! Odpowiedzieć racz mi: jak się nazywasz, stary dziadu? Ów popatrzył i rzekł: „Zważywszy ten łez padół – Instynkt Samozachowawczy.””
Czy trzeźwienie może być eksperymentem? Czy można być osobą w kryzysie trzeźwości? Jak nie wpaść w pułapkę czystości? Jak radzić sobie z dziwacznością bez wspomagania? W końcu – jak zachować lub odzyskać zdrowie psychiczne bez wrzucania sztucznego uśmiechu sponsorowanego przez używki? Sparafrazuję słowa Legendarnego: Hej, Trzeźwość! Odpowiedzieć racz mi.
Okrągły, 10. numer Stonera Polskiego to halucynacja na trzeźwo. Pozwól, że damy Ci zdecydować, jak wygląda nowa nowa faza. Pozwól, że pokażemy Ci, jak ona wygląda według nas. W numerze znajdziecie prace, które zademonstrują lśnienie na jawie, ujarzmią gromy burzy w szklance wody, dadzą pretekst do tekstu, tekst do pretekstu, jawnie posypią jedynie tynk ze ścian zabetonowanych głów. Zapraszamy na najczystszą z czystych pobudek do zwinięcia na powrót zwojów mózgowych. Wyruszysz z nami w podróż bez cienia rzucanego przez znak zapytania?