Wychowanie
Nie zabieraj go na mecz,
to taki delikatny chłopiec.
Słucha brytyjskiego popu
i pisze piękne wiersze o miłości.
Piłka nie jest dla niego.
Pokaż mu biathlon.
Wieczór w Leverkusen
Na mecze Bayeru Leverkusen
nie wypadało chodzić inaczej
niż po aspirynie.
Waliło się trzy piguły i od razu
byliśmy jednością, a wynik mógł
być tylko dobry.
Słońce oświetlało południową
trybunę i sędzia gwizdał melodyjnie
jak Beatlesi.
Tylko nie krzycz „Bayer”, bo w telewizji
to będzie brzmiało, jakbyś krzyczał
„Bayern”.
Nie rób nam tego, chłopie.
Krzycz „czerwono-czarni!”.
Czerwoni jak krew, czarni
jak coś czarnego.
I nie dawaj aspiryny brzdącowi,
bo w ulotce napisali, że aspiryna
plus dzieciak równa się kłopoty.
Niech się szkrab upoi samą
atmosferą spotkania.
Spójrz, jakie szczupłe nogi ma nasz
napastnik, i wiedz, że nim wieczór
nastanie, liga będzie nasza.
Nie wierz nigdy w to, że karty są
już rozdane. Nie wierz, że grają
pieniądze.
Bądź szczerym człowiekiem
o prostym sercu i pogodnych myślach.
Obracaj w głowie tę szlachetną
mantrę, że ostatnią lagą na chaos
karmi się nadzieja.