
Kiedy grałem w Medal of Honor, wybiegałem na plażę z barki LCVP z blachy i rdzy, a wokół: Niemiec! Niemiec! Walił z MG-42 we mnie i w piksele ciał kumpli NPC-owych. Klik, klik, klik! Palcem dociskałem myszkę, a w szarym dresie coś rośnie, pulsuje, napina się, chce wyjść, ale nie. Bo gra! Bo bunkry! Bo stalowe hełmy! Mówili na mnie DOOMKID’93. Szary dres to moja skóra, plastikowa piła — przeznaczenie.
Jesień — nie D-Day — wieś, rodzina, która pierdoliła, że komputer to zło, że chodzę spocony, podniecony, że fiut i hormony. A ja spięty (dupa spięta, serce spięte), żeby mnie nie przyłapali, kompa nie zabrali, szlabanu nie dali. Szlaban to game, szlaban to over, szlaban to, kurwa, egzekucja!
Kiedy rodziców nie było, bo tyrali jak woły, a siostra w szkole, pakowali mnie na „zsyłkę” do sąsiadów. Wtedy też, bo starzy pojechali rozwozić znicze, kwiaty, tuje na Wszystkich Świętych, a ja z katarem do sołtysa cały podniecony poszedłem. Hell win!
U nich swojsko, ale chujowo. Dom po Niemcach — ściany krzyczały, jakby Niemiec dalej w nich sapał. Jedzenie tłuste. Kluchy, skwarki, kiełbasa. Tyłem u nich jak tucznik na rzeź.
Potem biały bydlak PC na Win98, buczał, rzęził, jakby zaraz miał zejść. Pięć minut do ekstazy. Pulpit. Kursor. DOOM II. Klik. Pizda ogień!
Dwóch typów na schodach. Serce łupie. Jeszcze nie strzelam, za plecami jest piła spalinowa. Idę po nią, biorę, warczy, rwie się. Twarz bohatera krzywi się. Wpadam w nich na pełnej! Piła, piła! I już nie ma ich pikseli — są flaki, bebechy, krew. Idę jak tornado. „IDDQD”, to moja moc. Odpalam tryb nieśmiertelności. Ostatnie pomieszczenie, świniak robi death, zielony guzik… już blisko, już — puknięcie w bark.
Główny boss. Moja słabość. Siostra z trądem na japie! Stoi, krzywi się. Ma osiemnaście lat, ja osiem. Mówi, że mam przesrane, że powie starym. Konfidentka.
Szlaban na wszystko! Kompa, wychodzenie, życie. Izolatka. Zostały sny: biegałem z piłą po Marsie i plażach Normandii, lunatykowałem, zmoczyłem łóżko. Ale było warto.
Dziś Halloween. Zakładam dres, chwytam piłę i wchodzę na domówkę. Jeśli usłyszysz łańcuch — to ja, DOOMKID’93, wpadam na pełnej rozjebać ostatni lvl.