Stoner Polski

państwo taksydermia nieba

Urodzony w 1983 r. w Bytomiu. Poeta i grafik, autor książek poetyckich "Chyba na pewno" (Biuro Literackie 2019), za którą otrzymał Wrocławską Nagrodę Poetycką Silesius, "Lorem ipsum" (Biuro Literackie 2022) oraz "Karnister" (Biuro Literackie 2024). Tłumacz tomów: "Głosy" Kateriny Michalicyny (Pogranicze 2022), "Oddychaj" Oleny Stepanenko (Pogranicze 2023) oraz "Tryb" Switłany Powalajewej (Pogranicze 2024), autor wyboru wierszy Mirona Białoszewskiego "Z dnia robię noc" (Biuro Literackie 2022).

Artysta intermedialny, obecnie na trzecim roku studiów na kierunku Sztuka i Media. W swojej praktyce koncentruje się na projektowaniu graficznym i 3D. Zajmuję się również fotografią, projektowaniem, filmem, organizacją wydarzeń, VJ-ingiem oraz muzyką. W mojej twórczości skupiam się na procesie łączenia obrazu, dźwięku i przestrzeni w spójną, wielowymiarową narrację w motywach glitch artu, dekonstrukcji i chaosu. @uvilje

bowie kupuje śląsk w warszawie

a wiesz że David Bowie kupił Śląsk
i tak powstała Warszawa? Ian Curtis
słuchał jej przed śmiercią albowiem wszystko
czego Ian Curtis słuchał tego przed śmiercią słuchał

a wiesz że wiek wszechświata szacuje się
na 14,5 miliarda obrotów Ziemi wokół Słońca
Słońca na 4,6 miliarda obrotów Ziemi wokół Słońca
Ziemia zaś od Słońca młodsza jest o 0,06 miliarda

obrotów Ziemi wokół Słońca? wiesz że Herostrates
został skazany przez grecki sąd na zapomnienie
i właśnie dlatego go pamiętamy? że mówię cię w języku
w którym rym ma rodzaj męski nawet gdy jest żeński?

wiesz wczoraj o czymś rozmawialiśmy
a potem okazało się że nic nie pamiętam
może z kim może gdzie – prócz tego nic
może wiek może liść

wiek dokładnie co do jednej dekady!
trzydzieści sześć i sześć co do miesiąca
poza tym nic jakieś błoto jakieś twarze
różnie: że wciąż stoję przed decyzją czy stanąć za pomysłem

albo że w ankietach zawsze wpisuje: „nałogi-brak”
bo prawdziwie uzależniony jestem tylko od braku
ale o tym później teraz znacznie różniej: na przykład
że uwielbiam dźwięki – pamiętasz swój pierwszy dźwięk?

pierwszy szczaw? pierwszą kalarepę? swój pierwszy seler?
swój pierwszy znak przystankowy? spójnik? ja też a mimo to
uwielbiam! a pierwszy seks? partnerki? sześćset sześćdziesiąt
sześć albo pięć – zależy jak liczyć,

albo przykładowo: kiedyś szedłem wieczorem przez grudniowy rynek
liście, żółty liszaj, na szosie szron. a ja piłem, piłem
i noc. z mocy spałem czterech godzin. wróciłem, nie pamiętam
do domu, nie pamiętam, o szóstej, nie pamiętam

głowa zaprowadzona, reszta chyba nie. było dopiero
było już. i słońce, słońce, żółty liść. i cień, głęboki cień
pamiętam ten rzucający mnie cień. pamiętam rzucający
mnie dym, rzucający mnie alkohol. bałem się, pamiętam

że w końcu rzucony zostanę przez samego siebie. pamiętam
słowo rzucające słowo – niech tańczy w nieszczerym polu.
pamiętam, pamiętam, pamiętam. pamiętam jak stałem
na zamkniętym podwórku i myślałem, że już nigdy nie wrócę

i podwórko, to podwórko. że to nigdy się już nie wróci.
wróciłem. miałem rację: podwórko zupełnie jest inne

Kinga Rusin pokazuje skalę zniszczeń po nawałnicy na Szombierkach

otwieram usta i delikatnie chwytam w palce
koniec zardzewiałego drucika obrosłego
drobnymi skorupiakami planetami strzępami
zapomnianych melodii imion point żartów

i wolniutko metr po metrze wyciągam z gardła
by pod światło zbliżyć do przymrużonego oka
i oglądać jak wigilijną ość

wciąż nie wiem jak odróżnić nas od siebie
siebie od miasta
miasto od chmury
chmurę od waty cukrowej

żeby nie przychodzić z pustymi rękami
przynoszę kamień który hodowałem od pratygodni
spójrz – jest niemal doskonały
dotknij

Kacper wygłasza wykład „witalizm przemieszczony – życie i rzeczywistość integralna w poezji Andrzeja Sosnowskiego”

Kacprowi Bartczakowi

gdy słowo „dekonstrukcja” padło po raz pierwszy
zza okna wyrosło żółte ramię koparki

gdy słowo „dekonstrukcja” padło po raz drugi
łyżka uderzyła wybijając dziurę by następnie
wgryźć się w ścianę wyburzonego naprzeciw budynku

gdy słowo „dekonstrukcja” padło po raz trzeci
maszyna szarpnęła mur który na powrót zamienił się
w stos cegieł

gdy wykład dobiegł końca budynek naprzeciw
zupełnie pozbawiony był tylnej ściany
i odsłaniał swoje brudne wnętrze

przez otwory okienne w pozostałych ścianach
widać było chmury

przerzut-
nie

wczoraj GUS zaalarmował że i w nadchodzącym kwartale
jeden na 38 milionów Polaków poniesie ryzyko bycia mną

oto więc jestem i identyfikuję się z pobranym numerkiem
delikatnym jak smak rozgrzanej blachy przytkniętej do języka
kto z państwa ostatni?

pani rdza wtarta w dziąsło
pan domyślny format
państwo taksydermia nieba

to siadam to wstaję to wróżę z ekranu
czy cisza ma jasną czy ciemną barwę
dzień dobry – będę za panem

pan azbestowe oko
pani pomiot i złorzeczenie
udadzą się bez zbędnej zwłoki

proszę się nie martwić to nie potrwa długo
czy można? ja tylko na chwilę z delikatną sprawą
tu mi doktorze stalaktyt rośnie

boję się że w końcu połączy się z ziemią

i spełni się proroctwo

lodówka Amica nie daje spać sąsiadom

od kiedy zostałem osierocony przez samego siebie
wiem że mam prawo powiedzieć: to mój stolik
mam prawo się rozsiąść ręką wygładzić obrus
mam prawo zamówić to co zawsze
i z tego co zawsze jak zawsze wyłowić konającą muchę
rozpruć jej odwłok plastikowym nożem
i ostrożnie wejść do wewnątrz
i jak zawsze znaleźć w nim złoty pociąg a w złotym
pociągu bursztynową komnatę a w bursztynowej komnacie
znaleść stolik powiedzieć: to mój stolik rozsiąść się
ręką wygładzić ceratę zamówić to co zawsze z tego
co zawsze wyłowić włos – napiętą cięciwę łuku
z którego mierzę w butelkę postawioną na własnej głowie

a potem trafić i zwyciężyć

zebrać rozbite szkło
zasklepić metodą kin tsugi
dojrzeć wewnątrz zwitek
strzaskać wyjąć rozprostować i przytoczyć:

mam prawo mam prawo mam prawo