bowie kupuje śląsk w warszawie
a wiesz że David Bowie kupił Śląsk
i tak powstała Warszawa? Ian Curtis
słuchał jej przed śmiercią albowiem wszystko
czego Ian Curtis słuchał tego przed śmiercią słuchał
a wiesz że wiek wszechświata szacuje się
na 14,5 miliarda obrotów Ziemi wokół Słońca
Słońca na 4,6 miliarda obrotów Ziemi wokół Słońca
Ziemia zaś od Słońca młodsza jest o 0,06 miliarda
obrotów Ziemi wokół Słońca? wiesz że Herostrates
został skazany przez grecki sąd na zapomnienie
i właśnie dlatego go pamiętamy? że mówię cię w języku
w którym rym ma rodzaj męski nawet gdy jest żeński?
wiesz wczoraj o czymś rozmawialiśmy
a potem okazało się że nic nie pamiętam
może z kim może gdzie – prócz tego nic
może wiek może liść
wiek dokładnie co do jednej dekady!
trzydzieści sześć i sześć co do miesiąca
poza tym nic jakieś błoto jakieś twarze
różnie: że wciąż stoję przed decyzją czy stanąć za pomysłem
albo że w ankietach zawsze wpisuje: „nałogi-brak”
bo prawdziwie uzależniony jestem tylko od braku
ale o tym później teraz znacznie różniej: na przykład
że uwielbiam dźwięki – pamiętasz swój pierwszy dźwięk?
pierwszy szczaw? pierwszą kalarepę? swój pierwszy seler?
swój pierwszy znak przystankowy? spójnik? ja też a mimo to
uwielbiam! a pierwszy seks? partnerki? sześćset sześćdziesiąt
sześć albo pięć – zależy jak liczyć,
albo przykładowo: kiedyś szedłem wieczorem przez grudniowy rynek
liście, żółty liszaj, na szosie szron. a ja piłem, piłem
i noc. z mocy spałem czterech godzin. wróciłem, nie pamiętam
do domu, nie pamiętam, o szóstej, nie pamiętam
głowa zaprowadzona, reszta chyba nie. było dopiero
było już. i słońce, słońce, żółty liść. i cień, głęboki cień
pamiętam ten rzucający mnie cień. pamiętam rzucający
mnie dym, rzucający mnie alkohol. bałem się, pamiętam
że w końcu rzucony zostanę przez samego siebie. pamiętam
słowo rzucające słowo – niech tańczy w nieszczerym polu.
pamiętam, pamiętam, pamiętam. pamiętam jak stałem
na zamkniętym podwórku i myślałem, że już nigdy nie wrócę
i podwórko, to podwórko. że to nigdy się już nie wróci.
wróciłem. miałem rację: podwórko zupełnie jest inne
Kinga Rusin pokazuje skalę zniszczeń po nawałnicy na Szombierkach
otwieram usta i delikatnie chwytam w palce
koniec zardzewiałego drucika obrosłego
drobnymi skorupiakami planetami strzępami
zapomnianych melodii imion point żartów
i wolniutko metr po metrze wyciągam z gardła
by pod światło zbliżyć do przymrużonego oka
i oglądać jak wigilijną ość
wciąż nie wiem jak odróżnić nas od siebie
siebie od miasta
miasto od chmury
chmurę od waty cukrowej
żeby nie przychodzić z pustymi rękami
przynoszę kamień który hodowałem od pratygodni
spójrz – jest niemal doskonały
dotknij
Kacper wygłasza wykład „witalizm przemieszczony – życie i rzeczywistość integralna w poezji Andrzeja Sosnowskiego”
Kacprowi Bartczakowi
gdy słowo „dekonstrukcja” padło po raz pierwszy
zza okna wyrosło żółte ramię koparki
gdy słowo „dekonstrukcja” padło po raz drugi
łyżka uderzyła wybijając dziurę by następnie
wgryźć się w ścianę wyburzonego naprzeciw budynku
gdy słowo „dekonstrukcja” padło po raz trzeci
maszyna szarpnęła mur który na powrót zamienił się
w stos cegieł
gdy wykład dobiegł końca budynek naprzeciw
zupełnie pozbawiony był tylnej ściany
i odsłaniał swoje brudne wnętrze
przez otwory okienne w pozostałych ścianach
widać było chmury
przerzut-
nie
wczoraj GUS zaalarmował że i w nadchodzącym kwartale
jeden na 38 milionów Polaków poniesie ryzyko bycia mną
oto więc jestem i identyfikuję się z pobranym numerkiem
delikatnym jak smak rozgrzanej blachy przytkniętej do języka
kto z państwa ostatni?
pani rdza wtarta w dziąsło
pan domyślny format
państwo taksydermia nieba
to siadam to wstaję to wróżę z ekranu
czy cisza ma jasną czy ciemną barwę
dzień dobry – będę za panem
pan azbestowe oko
pani pomiot i złorzeczenie
udadzą się bez zbędnej zwłoki
proszę się nie martwić to nie potrwa długo
czy można? ja tylko na chwilę z delikatną sprawą
tu mi doktorze stalaktyt rośnie
boję się że w końcu połączy się z ziemią
i spełni się proroctwo
lodówka Amica nie daje spać sąsiadom
od kiedy zostałem osierocony przez samego siebie
wiem że mam prawo powiedzieć: to mój stolik
mam prawo się rozsiąść ręką wygładzić obrus
mam prawo zamówić to co zawsze
i z tego co zawsze jak zawsze wyłowić konającą muchę
rozpruć jej odwłok plastikowym nożem
i ostrożnie wejść do wewnątrz
i jak zawsze znaleźć w nim złoty pociąg a w złotym
pociągu bursztynową komnatę a w bursztynowej komnacie
znaleść stolik powiedzieć: to mój stolik rozsiąść się
ręką wygładzić ceratę zamówić to co zawsze z tego
co zawsze wyłowić włos – napiętą cięciwę łuku
z którego mierzę w butelkę postawioną na własnej głowie
a potem trafić i zwyciężyć
zebrać rozbite szkło
zasklepić metodą kin tsugi
dojrzeć wewnątrz zwitek
strzaskać wyjąć rozprostować i przytoczyć:
mam prawo mam prawo mam prawo