W ostatni weekend września już po raz trzeci w Toruniu zaistniały Transgresje, czyli międzynarodowy, muzyczno-artystyczny festiwal. Tegoroczna edycja odbyła się pod hasłem „Spokój” (hasła poprzednich edycji to „Bunt maszyn” i „Furia”). Jak zapewniali organizatorzy na stronie wydarzenia, tematem tegorocznych Transgresji miały być „kwestie związane z technikami osiągania spokoju we współczesnej cywilizacji, terapeutycznym potencjałem muzyki i sztuki oraz relacji współczesnego człowieka z naturą”[i]. Jednak nie dajcie się zwieść pozorom – tytułowy „spokój” prowadził raczej przez niepokój wybrzmiewającej na koncertach muzyki i zakręconych wystawach.

Klimat imprezy wiele zawdzięcza miejscówce, czyli opuszczonemu (i w dużej mierze zrujnowanemu) budynkowi dawnego Kinoteatru Grunwald (ul. Warszawska 11), który powstał w wyniku rozbudowy pruskich magazynów, stając się na wiele lat Domem Żołnierza. Miejsce, choć niepozbawione organizacyjnych mankamentów (długie kolejki do ustawionych w podwórku ToiToi, czy chłód szczypiący z murów pamiętających jeszcze lata 30-te), sprzyjało odrywaniu się od rzeczywistości i zatopieniu w transgresyjnych brzmieniach i innych artystycznych stworach.

1

Festiwal rozpoczął się od wernisażu wystawy „Spokój”, w której swoje prace zaprezentowali artyści: Fischerle, Madeleine Gatto & Flaisch macht Flaisch, Nolok, Liliana Piskorska, Natalia Wiśniewska, Tomasz Wlaźlak, Bartosz Zaskórski, Katarzyna Rumińska. W oczekiwaniu na pierwsze festiwalowe koncerty (Atem, później Rozwód – obie kapele wywodzące się z Torunia), publiczność rozpierzchła się po budynku w poszukiwaniu (nierzadko połączonym z błądzeniem) artystycznych instalacji. Trzeba przyznać, że było na czym zawiesić oko lub inne narządy. I tak w ciemnym mikropomieszczonku (2x3m) można było poznać instalację „Wspomnisz moje słowa" niejakiego Noloka. Z głośników płynęły wyrwane z kontekstu zdania, niestety znane zapewne wielu z nas deprymowatki-dobijatki (np. „to pani wina”, „jestem zawsze trzy kroki przed tobą”, „nie ma tu miejsca dla księżniczek”, „największym błędem było to, że się tu wprowadziłeś”, „będziesz miała tak ciężko, jak ja”, „jeszcze kiedyś tego pożałujesz”, „co to za bajzel”, „o której to się wraca”, „przemyśl to jeszcze raz. Teraz, a nie kiedy będzie już za późno”. Zdania były czytane przez różnych lektorów, nadających autentycznym słownym wspomnieniom (jak głosił opis instalacji) nowe życie. Co więcej, słuchając fraz ( wszystko z budującą nastrój, minimalistyczną muzyką w tle), można było śledzić wyświetlane na ścianie słownikowe (a więc wielokontekstowe) definicje kluczowych słów w padających wypowiedziach (np. „wina”’, „siła”, „żałosny”, „matka”, „zrobić”, „pamiętać”), układających się w logiczny ciąg. Zapodawane definicje umożliwiały wnikliwą (a wręcz obsesyjną) analizę znaczeń  i wymiarów zasłyszanych słów.

Tuż obok (w nieco większej sali), można było nacieszyć się instalacją Liliany Piskorskiej „It’s barbaric, but hey, it’s home”. Tu odautorski opis instalacji znacznie ułatwiał zrozumienie, co autorka miała na myśli. Jako dziecko to właśnie w kinie Grunwald obejrzała pierwszy w swoim życiu film – disneyowskiego „Aladyna” z 1992 roku. We wprowadzającym do instalacji tekście umieszczono historię piosenki z tegoż filmu („Arabic Nights”), w której ze względu na poprawność polityczną, zmieniono jeden fragment. Jednak twórcy nie wyrazili zgody na wycięcie z utworu słów „it’s barbaric but hey it’s home”, skąd pochodzi tytuł instalacji. Kogo zainteresował temat, mógł wysłuchać piosenki (uprzednio ciągnąc za frędzelek w sali włączający i wyłączający muzykę) i wskoczyć na „latający” dywan.

Nie były to jedyne atrakcje festiwalowe. W innym pomieszczeniu Tomasz Wlaźlak i Katarzyna Rumińska, dzięki zastosowaniu technologii VR, pozwolili wsiąść do samochodu przemierzającego drogę w deszczową (?) noc (instalacja Pasażer). Z kolei Bartosz Zaskórski zaprosił na „wieś, w której ludzie odczuwają spokój”, czyli wysłuchanie w kompletnej ciemności „cyklu słuchowisk będących zmyślonym badaniem zmyślonych miejscowości z użyciem zmyślonej i niesprecyzowanej metodologii” (z opisu instalacji). Projekt zjeździł różne wystawy (m.in. „Późna polskość. Formy narodowej tożsamości po 1989 roku” (CSW Zamek Ujazdowski, 2017), „Co ukryte” (Państwowa Galeria Sztuki, Sopot 2015) i otrzymał główną nagrodę w konkursie Przypływ (Wrocław 2016).

Zainteresowanie i kontrowersje wzbudziła tajemnicza Madeleine Gatto & Flaisc macht Flaisch, serwując „kocią muzykę” (sic!). Podczas występu artystki można było wysłuchać przebojów, takich jak: „Zaopiekuj się mną Rezerwatu”, „Where is my mind Pixies” czy „Wicked game” Chris Isaaka w kocim języku, a po koncercie obejrzeć widniejącą na ścianie „dekorację” w kształcie serca, stworzoną z ogłoszeń o zaginięciu kocich przyjaciół.

Choć nie zabrakło na festiwalu atrakcji wizualno-artystycznych, Transgresje to przede wszystkim koncerty. Szczególnie spodobały się publiczności występy Wojciecha Bąkowskiego i  Marcusa Henrikssona aka Minilogue. Przy orientalnym secie Minilogue, publiczność nie zważając na mało sprzyjające warunki kameralnej sali dawnego kina, zaczęła podrygiwać w rytm muzyki. Muzycznie w Transgresjach każdy mógł znaleźć coś dla siebie – od melodyjnych, kojących dźwięków Kammerflimmer Kollektief i Atem, po wwiercające się w uszy eksperymenty Jana Jelinka. Komu mało było koncertów w Grunwaldzie, mógł wbić na afterek do zaprzyjaźnionego Persa. W stosunkowo młodej ( półrocznej) knajpie, która szybko podbiła serca toruńskich artystów, muzyków, poetów i sympatyków tychże, transgresyjny wieczór kończyli Skeletone (piątek), X.Y.R i Mchy i Porosty (sobota).

Transgresje były ostatnią okazją do zwiedzenia kinoteatru Grunwald w dawnym kształcie – po kapitalnym remoncie i przebudowie budynek z (nie)spokojną duszą stanie się siedzibą Impresaryjnego Teatru Muzycznego.

 

 

[i] http://transgresje.com.pl/historia/

Anna Dwojnych (1988 r.) - absolwentka socjologii i filozofii, doktorantka w Zakładzie Badań Kultury Instytutu Socjologii UMK. Naukowo i pozanaukowo interesuje się ciałem i cielesnością. Pisze poezję i prozę, wyróżniona kilka razy na kilku konkursach poetyckich. Publikowała na łamach m.in. „Odry”, „Gazety Wyborczej”, „Fragile”, „Lampy”, „Blizy”, „Wyspy”, „Fabulariów”, „Wakatu”, „KONTENTu”, „Cegły”, „Śląskiej Strefy Gender” oraz w antologiach: „Młody Toruń poetycki” i „Grała w nas gra”. Autorka tomiku „gadu gadu”. Mieszka w Toruniu.